Darwin w Essex

By zniwiarz

Udało mi się w tym roku wziąć udział w szkole letniej Essex Summer School in Social Science Data Analysis and Collection, gdzie odbyłem m.in. kurs Advanced Social Network Analysis. Pojechałem za własne pieniądze (ISNS nie uznał za stosowne wspomóc mnie w tym przedsięwzięciu), ale zdecydowanie opłacało się. Nie dość, że poznałem mnóstwo doktorantów, którzy zajmują się sieciami społecznymi, nauczyłem się testowania hipotez statystycznych ma sieciach, to jeszcze miałem okazję porównać poziom nauki tu i tam.

Essex oferuje mnóstwo kursów dot. nauk społecznych, przede wszystkim – opartych na analizach ilościowych (dużo regresji logistycznej, z której słynie ten uniwersytet), w tym i sieci społecznych. Nasz kurs prowadzili prof. John Skvortez (współpracował m.in. z Jackiem Szmatką, a jego współpracowniczka Maria Osa zajmowała się sieciami polskich organizacji opozycyjnych) i Philip Agnessens, zajmujący się socjologią organizacji i hipotezami statystycznymi. Uczestnikami kursu byli doktoranci z całej Europy, zajmujący się elitami politycznymi, organizacjami, dyfuzją nauki, epidemii, ale i sieciami społecznymi szympansów (moimi ulubionymi zestawami danych były liżące się krowy i wyjątkowo egoistyczne wróble:).

Poziom był zróżnicowany i, co ciekawe, po raz kolejny potwierdziło się, że SNA jest w mniejszości. Większość zgadzała się, że ma status freaków na swoich uniwersytetach, chociaż nie są oni aż tak marginalizowani, jak ma to miejsce w Polsce (cytat z prof. Woronieckiej: „A gdzie tu jest socjologia?”). Z drugiej strony, było parę osób, którym szefowie „kazali” wyjechać, więc bardzo im się to wszystko nie podobało (czyli SNA trochę się instytucjonalizuje).

Dobre jest to, że nie jesteśmy w epoce kamienia łupanego, wiedziałem bowiem o paru rzeczach, o których oni nie wiedzieli, a Luhmanna to musiałem niektórym osobom tłumaczyć:). Komputery w Essex również nie były za szybkie (niech żyje Putty :) , chociaż generalnie rzecz biorąc, to odwiedzałem inny świat. Tam wszystko jest dla studenta, który ma jeden obowiązek: badać, badać, badać… Infrastruktura i administracja są wprost wymarzone dla badaczy, którzy o nic nie muszą walczyć (i mają prostsze wymogi dot. doktoratów:), więc u nas, siłą rzeczy, przetrwać mogą jedynie wytrwali. Tyle tylko, że u nich najlepiej dostosowane osobniki to takie, które umieją dobrze badać we wspieranych gałęziach wiedzy, podczas gdy u nas są to osobniki reprodukujące istniejące struktury społeczne. W tym sensie gry ewolucji naukowej są ustalane przez inne czynniki: tam zewnętrzne, związane z biznesem i społeczeństwem, a u nas nie wychodzące poza naukowy habitat. I jak tu wchodzić do tej samej gry?

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 4 do “Darwin w Essex”

  1. Mariusz mówi:

    Super, zazdroszczę Ci że tam byłeś-sam sobie obiecałem że za rok to już naaa pewno egh.. dzięki za relacje :)
    Mam pytanie z jakiej branży byli ów wysyłani do Essex ( muszę pomyśleć czy się nie przebranżowić ;p )… ?
    prawdopodobnie już niedługo dostarcze Ci nowych wesołych cytatów… z własnego spotkania ze starą gwardią. Chociaż nie wiem … co powiesz na ” super super to świetne co Pan robi… Panie Michale ” ?. Wiem jedno że nigdy nie miałem tak szybkich i wyczerpujących odpowiedzi na maile gdy pisałem do Tonyego Gatrella i Woutera de Nooy. Trochę się to różni od krótkich odpowiedzi po kilku tygodniach … z jakimi miałem często do czynienia.
    Natomiast to prawda że , przypominając sobie poziom wystąpień z samego Subelt widać od razu że Polska na prawdę ma dobry “narybek” naukowy sęk w tym właśnie że nauka jak ryba.. psuje się od głowy ;/

  2. zniwiarz mówi:

    Wiem Mariusz, do czego pijesz, wiem, że ci nie odpowiedziałem, ale na moją obronę może świadczyć tylko, że kończę połowę doktoratu i robię na raz dwa inne projekty. Ale spróbuję być szybszy niż Nowak:)

    Co do branż, to były one w sumie standardowe. Z tego co rozumiem, SNA na razie zadomawia się tam, gdzie jest jej najprościej: socjologia zarządzania i/lub organizacji, socjologia strukturalna, systemy rekomendacyjne, cytaty (socjologia nauki), topologia linków, oczywiste kwestie dyfuzji (biologia, medycyna) etc. Myślę, że dzięki temu jesteśmy ograniczeni jedynie naszą wyobraźnią, gdyż za pomocą grafów można przedstawić prawie wszystko. Pytanie tylko, kiedy lądujesz w zbyt dużej abstrakcji….

    Ja tam myślę (za moją szefową), że trzeba pchać swój wózek i tyle. Nie dać się i robić to, co uważasz za słuszne.

  3. Mariusz mówi:

    uderz w stół…. nie :) nie piłem do Ciebie ,
    zaczekam z tym do III spotkania SNA na którym pokażesz co upichciłeś :) prawda ?
    dzięki jeszcze raz za relacje :D
    MK

  4. Mariusz mówi:

    co do abstrakcji to prawda … niestety mam ten sam problem, mam wrażenie że w swoim badaniu doszedłem do momentu gdzie tłumacze coś abstrakcyjną statystyką która tak na prawdę nie wiem jak dokładnie przekłada się na ten rodzaj ( do tego dynamicznej z ogromem niekontrolowanych atrybutów) sieci…

Dodaj komentarz