Reforma Szkolnictwa Wyższego

By zniwiarz

Dziennik napisał wczoraj, że rektorzy z ponad 300 polskich uczelni zorganizowali się w celu stworzenia własnej propozycji strategii szkolnictwa wyższego. Batalia wciąż trwa!

Rektorzy twierdzą, że MNiSW tak zorganizowało warunki przetargu na projekt reformy, że nie mogły do niego stanąc żadne uczelnie wyższe. Podejrzewam, że mają rację (ale to tylko podejrzenia). Minister Kudrycka, za którą tak na prawdę stoi prof. Żylicz, prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, chciała bowiem istotnie zreformowac szkolnictwo wyższe – istotnie, to jest, tak żeby niektóre rzeczy przewrócic do góry nogami. I nic dziwnego, że szkoły się okopują na swoich stanowiskach.

Reforma prof. Żylicza (bo de facto to jego pomysły) obejmuje swoim zasięgiem mnóstwo istotnych zmian, od zniesienia habilitacji (tak, jestem doktorem in spe, więc niektórzy stwierdzą, że nie chce mi się stawac do tego egzaminu), przez zmianę systemu funkcjonowania szkół wyższych jako podmiotów gospodarczych, aż po zmianę systemu finansowania szkół przez państwo. Jest to reforma całościowa, która obejmuje mnóstwo aspektów nauki.

Co na to rektorzy? Wstępne szkice ich propozycji są tajne;) ale już wiadomo, że chodzi im głównie o zmiany finansowania szkolnictwa wyższego i zmianę systemu oceny jakości kształcenia. Czyżby i minister Kudrycka tego nie chciała? Oczywiście, że chce. Różnica poglądów dot. chyba przede wszystkim tego, czy uczelnie mają stac się bardziej komercyjne.

Ja niestety jestem całym sercem za tym rozwiązaniem – uczelnie muszą posiadac zewnętrzny system weryfikacji swojej pracy, a nie własne rady naukowe, których podstawowym celem jest przetrwanie. Obecnie na wielu katedrach nauk społecznych uważa się, że rynek jest niedostosowany do nauki. Ja obawiam się, że jest na odwrót.

No, ale zobaczymy, prof. Katarzyna Chałasińska Macukow, Rektor UW, wyciągnęła z rękawa najpoważniejszego moim zdaniem asa: “uczelenie mają daleko idącą autonomię”. To poważny argument, który stawia pod znakiem zapytania starania MNiSW.

Jeżeli bowiem uczelnie mają miec poważną autonomię, to Ministerstwo jest organem pomocniczym, które do końca nie wiadomo, co ma robic: finansowac? ale wg czyich kryteriów? Uczelnianych? to bzdura. MNiSW ma obecnie własne kryteria, a te jakościowo wpływają na pracę uczelni. A zatem to nie tak szybko z tą autonomią.

Jestem w 100% za autonomią polityczną uczelni, bo te placówki muszą miec swobodę działania. Ale jeżeli uczelnie są autoreferencyjne i odnoszą się wyłącznie do siebie, to tracą perspektywę na całe społeczeństwo. I tutaj, obrzydliwym, ale jednak, dobrym kryterium jest rynek. I w tym sensie jestem przeciwny gospodarczej autonomii uczelni wyższych. Howgh!

Tagi: ,

Dodaj komentarz